Strona główna FORUM Artykuły Galeria TCW Skład TCW Blog by Fefan TCW History by Fefan Wyniki meczów Kontakt
Nawigacja
Portal
  Strona główna
  Artykuły
  Download
  Kontakt
  Szukaj
  Galeria

Team Cioci Wiesi
  Skład
  Galeria TCW
  TCW History by Fefan
  TCW Blog by Fefan

Server panel


Partnerzy
GIGABYTE
GIGABYTE
TM Awards 2008



InfoPanel v.2.1
Ostatnio widziani
 ^W@ND@LOnLine
 @Fefan00:49:29
 @Jarecki01:37:01
 ~Wasciu02:12:04
 ~Mikus02:18:13
 ~RuFFy02:54:08
 ^chybeck03:01:42
 ^Fan03:52:49
Najnowsze posty
Na poważnie.
[17 / 129]
Cps- 09.09.20...
[15 / 110]
Hmm suprajs?
[17 / 128]
PL9
[64 / 610]
CPS- 5.09 vs ...
[5 / 124]
Ostatnie mecze
Legend Racers 3:0
Project O. 2:0
FlawlessV. 2:0
Vodka 2:0
Green B. 2:0
In Dark F. 2:0
NewEra W. 2:0
#
Nazwa
Punkty
Mecze
Score diff.
PP red.
Final
1. Universal Soldiers
3
1-0-0
6:0
2. Wings of Speed
3
1-0-0
6:0
3. Fanatics.Runners
3
1-0-0
5:1
4. National Racing Club
1
0-1-0
3:3
5. Ottoman Gaming
1
0-1-0
3:3
6. nSpire
1
0-1-0
3:3
7. ExtaZ!
1
0-1-0
3:3
8. Portuguese Dreamers
0
0-0-1
1:5
9. Legend Racers
0
0-0-1
0:6
10. Ultimate Gaming
0
0-0-1
0:6
Witaj w moim blogu
Kolejny, lutowy już blog

Luty- miesiąc zakochanych. Miesiąc Ewy i Adama, Magdy i Pawła, Reda i dinozaurów, Gutsa i jego romantycznych opisów na gg (zresztą te opisy nie tyczą się tylko lutego) oraz Basera idącego w ślady Gutsa z tymi opisami. Luty to miesiąc, który właśnie się skończył i dlatego po raz kolejny możecie czytać tego bloga. Sam nie wiem, który to raz. W pamięci do tylu nie doliczę, a kalkulator mi nie pomoże, gdyż zepsuł się, kiedy były liczone kolejne statystyki meczowe... Jarek, pamiętaj że cały czas czekam na nowe elektroniczne liczydło...


Jako że dawno nie rozpoczynałem bloga od żenującego żartu prowadzącego, to w tym miesiącu postanowiłem to nadrobić:


Przychodzi Fan do lekarza, a tam Fefan... No dobra... Może nie do końca można to uznać za żart, ale jako że sporo osób ciągle myli te 2 osoby ze sobą, to poszedłem za namową Fana, który ma dość bycia mylonym z moją osobą i postanowiłem po raz kolejny napisać, iż Fan to nie Fefan, a Fefan to nie Fan. Proste prawda? 


Wstęp już jest, więc teraz pora napisać coś poważniejszego, co też właśnie czynię. W lutym zagraliśmy 2 ostatnie mecze w Polish League 7 i to właśnie od tego wydarzenia zacznę opisywanie właściwej treści bloga. 


Nasz 4 mecz w Mistrzostwach Polski rozegraliśmy z dobrze nam znanymi graczami D-Link PGS. Teamu, nafaszerowanymi polskimi gwiazdami w takim samym stopniu, co PGE Skra Bełchatów (drużyna siatkarska, jakby ktoś nie wiedział). Był to niewątpliwie najważniejszy mecz PL7, który miał zadecydować i zadecydował jak ułożą się 2 najwyższe miejsca na podium. Przed meczem podjęliśmy pewnego rodzaju działania na boku, mające zapewnić nam zwycięstwo. Magda podrywała Pawła, który i tak znajdywał czas na trening. Ja podry... znaczy zagadywałem Shadowa, który tego czasu miał mniej i zagrał „tylko” na 2 trasach. Jarek postanawiał pić wieczorami, aby odgonić od siebie stres. Jednak co ważniejsze, mimo naszych działań, nie udało nam się wygrać tego meczu. Po bardzo wyrównanej walce, przegraliśmy 1:2 (11:17 w małych punktach). Zostaliśmy jedyną drużyną, która w przeciągu całego PL7 zdołała urwać 1 trasę graczom, którzy postanowili pier... znaczy zostawić studia i zostać ninja. Mimo porażki udowodniliśmy, że możemy nawiązać równą walkę z PGS-ami i możemy obiecać, że w następnej edycji PL będziemy jeszcze lepsi. 


Ostatni mecz zagraliśmy z ekipą Holusia (po raz kolejny o Tobie wspomniałem, więc możesz przestać prosić mnie o to na gg), czyli Fear Factory X-Fi. Był to mecz, który decydował czyja ekipa zajmie 2 miejsce na podium. Po tygodniu treningów nadszedł wreszcie dzień meczu. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że ten mecz wygramy. Od rana świeciło słońce (chyba), a że my lubimy słońce to wiedzieliśmy, że nawet pogoda trzyma za nas kciuki. Pewna pani, prowadząca główne wydanie wiadomości w pewnej komercyjnej stacji telewizyjnej uśmiechnęła się w naszą stronę, aby dodać nam otuchy. Nawet Jarek przestał pić, aby sam bez niczyjej pomocy, dał radę zasiąść na swoim miejscu pracy, lub jak kto woli- grania. Wszystko to sprawiło, że pewni swoich sił zasiedliśmy przed komputerami, aby zagrać, bądź dopingować naszych zawodników podczas meczu. Wiedzieliśmy, że nie możemy przegrać tego meczu i go nie przegraliśmy. Wynik 3:0 (21:4) mówi wszystko. Pewna wygrana zapewniła nam miano wicemiszczów.  


W ramach podsumowania chciałem podziękować wszystkim graczom, dzięki którym udało nam się zająć 2 miejsce w Polish League 7. Szczególne podziękowania dla: Basera, Chmiela, Chybecka, Fana, Flagga, Jareckiego, Kamilosa, Wandala i Waścia. To właśnie oni brali czynny udział w meczach i dzięki nim możemy chodzić z podniesioną głową... Oczywiście, kiedy już dojdziemy do siebie po opijaniu tego sukcesu. W PL6 byliśmy 3. Teraz 2. Nasza forma cały czas idzie w górę, więc chyba wiadomo już, kto wygra PL8, prawda? Myślę, że nawet nie trzeba będzie organizować następnej edycji Mistrzostw Polski w Trackmanię


Kolejnym wydarzeniem wartym opisania jest Polski Turniej W Piciu Piwa Na Czas. Nazwa o turnieju mówi wszystko, więc nie będę się rozpisywał o zasadach. W każdym bądź razie skrót, który brzmi PITMC może wprowadzić w błąd i dlatego musze napisać krótkie wytłumaczenie. Otóż nazwa turnieju, w pewnym dawno już zapomnianym języku, o którego istnieniu pamiętają tylko nieliczni górale brzmi: Polisz Indywidual TrakMania Cap i stąd właśnie pochodzi skrót. I proszę się ze mną nie kłócić, gdyż wiem co piszę... Przynajmniej zazwyczaj... No ale wracając do turnieju. Zgłosiła się do niego większość sceny, ale w skutek obawy administratorów o zbyt szybkie wyczerpanie zapasów, przyjęto tylko 253 osoby. Chęć picia piwa wyraziło też sporo podopiecznych Cioci Wiesi, ale o tym później. Co najdziwniejsze, nie wszyscy uczestnicy są pełnoletni, a co za tym idzie zazwyczaj niezaprawieni w bojach.. Widać tutaj wyraźnie obawy administracji przed konkurencją i wpuszczając do tak prestiżowych turniejów nowicjuszy, chcą zwiększyć swoje szanse.. Dobra, koniec z obrażaniem administracji. Faktem jest, że zapasy piwa wyczerpywały się zbyt szybko i trzeba było coś zrobić, aby turniej nie zakończył się klapą. Rozwiązaniem szefostwa było wprowadzenie drugiej rundy, do której dostało się 32 najlepszych, a w zasadzie najszybszych pijaków. Konkurencja była bardzo silna i aby przejść dalej, puszkę piwa trzeba było wypić w maksymalnie 57.1 sekundy. Z TCW ta sztuka udała się 6 osobom, na czele z Jarkiem, który wieczorami przygotowywał się do turnieju pijąc na TS. Pozostała 5 to: Baser (BSN Powa), Chybeck (o nim niżej), Fan (niby miałem o Tobie wspomnieć, więc to robię), Flagg (całe szczęście jeszcze się nie wypalił) i Kamilos (PL7 to za mało. Musi dalej udowadniać co jest wart). Niestety jeden z naszych zawodników po zakończeniu pierwszej fazy dostał niestrawności (administracja zaprzecza, jakoby chciała się pozbyć faworyta rozgrywek, poprzez podanie mu „używanego trunku”) i nie mógł dokończyć turnieju. Mowa tu oczywiście o Chybecku. W wyniku tego Ciocię reprezentuje 5 żuli. Przynajmniej tak miało być, ale po raz kolejny szefowie turnieju pokazali swoją jednostronność (było za mało zawodników w spódnicach) i dzięki pozyskaniu nowego sponsora, dali uczestnikom możliwość dalszego rozkoszowania się pifem, w PITMC OTT.


Skrót PITMC jest już znany, a końcówka OTT oznacza OTwarty Towar. Jak łatwo wywnioskować, do wypicia jest tym razem tylko połowa puszki. Tak się składa, że w ostatni weekend lutego zakończyły się kwalifikacje do wyżej wspomnianego turnieju i zdążyłem go opisać w obecnej części bloga. Tak więc: Po uzupełnieniu zapasów przez organizatorów, mogliśmy znowu cieszyć się darmowym alkoholem. Nowy sponsor okazał się jeszcze hojniejszy niż pierwszy i dlatego do dalszej fazy rozgrywek przechodzi 48 graczy, lub też spożywczy piwa... Jak kto woli. Co ważniejsze, reprezentanci Cioci Wiesi równie dobrze poradzili sobie z OTTwartym towarem i w kolejnej rundzie będą nas reprezentowały 3 alkoboty, czyli: Chmielu (widać ćwiczenia na PGA dobrze mu zrobiły i w piciu jest coraz lepszy), Wandal (jeden z naszych naczelnych pijbotów, który tylko w skutek „wakacji” musiał zadowolić się puszką do połowy pełną) oraz Waściu (niby cicha woda, nic nie treni, ale pić umie). Pozostałymi graczami nie będę się zajmował, gdyż jest to blog TCW. Nie napisze nawet, że do dalszej fazy rozgrywek zakwalifikował się Holuśśś...


No i na tym zakończę opisywanie Polskiego Turnieju W Piciu Piwa. Kolejne informacje z tego wydarzenia opiszę w kolejnym blogu (jeśli nic mi nie odbije i nie przestanę go pisać), więc już teraz zachęcam do czytania.


A teraz przejdę do kolejnych wydarzeń, które postanowiłem opisać.


Jako że bloga rozpocząłem od stwierdzenia, iż luty to miesiąc zakochanych, a może znajdzie się parę osób, których argumenty z początkowego akapitu nie przekonają, to mam tutaj kolejny dowód, potwierdzający moją tezę. A mianowicie: Elvis został złapany.. Został złapany przez swoją drugą połówkę i zaprowadzony do kościoła, gdzie jakiś „pan” w pelerynie, zwany potocznie księdzem, związał ich ręce szalikiem, lub też jak ktoś woli chustą i postanowił nie rozwiązywać do końca świata i o jeden dzień dłużej. Jeśli ktoś jeszcze nie połapał się w tym, co mam do przekazania, to łaskawie napiszę prościej: pewna dziewczyna, zwana dalej Panią Elvisową ukradła nam Elvisa... Jeszcze jaśniej? Elvis się ożenił! Jaśniej już się chyba nie da. Teraz, jeśli wszyscy już wiedzą o co chodzi, to chyba przyszła najwyższa pora na ponowne złożenie życzeń. Tak więc: życzę Tobie... a w zasadzie Twojej żonie, abyś był dla niej tak samo super osobą, jak dla nas, a żeby Twoja żona, była dla Ciebie o wieeele lepsza niż my. To chyba mówi wszystko i nie muszę nic więcej dodawać. 


Ostatnim wydarzeniem, jakże różnym od poprzedniego, ale również wartym opisania, jest zmniejszenie naszej rodziny. 18 lutego Donert doszedł do wniosku, że Ciocia już mu się znudziła i zostawił ją na lodzie (nie, nie... Nie tańczącą na lodzie). Dzięki temu niecnemu postępkowi, Ciocia ponownie została w za dużej spódnicy, a co za tym idzie ukryła się przed światem zewnętrznym, gdyż Ciocia, jak na kobietę przystało, nie może pokazać się innym ludziom w ubraniu, które nie leży na niej idealnie. Tak się składa, że Wiesia w ogóle zabroniła mi wspominać o tym ukrywaniu się, a jako że i tak spotka mnie kara, więc ten akapit zakończę szybko i bezboleśnie: Donertowi dziękuję za wspólnie spędzony czas i powodzenia w dalszej grze, tym razem pod inną banderą.


No i po raz kolejny doszliśmy do części, gdzie trzeba się pożegnać.. Ale jako że znowu po głowie chodzą mi pewne kabarety, to napiszę tylko: „Nie żegnam się, bo jestem niewierzący”...


Komentarze
Redzik dnia March 01 2009 10:02:40
Mistrzu <bije pokłony> smiley ... ale ja dalej nie wiem, co Ty masz z tymi dinozaurami ;p... jakieś ukryte pragnienia pewnie smiley ... wojsko zrobiło swoje smiley
h0lus dnia March 01 2009 23:26:10
Pieknie :*
Baser dnia March 02 2009 10:01:05
Do lekarza z Nim smiley Fefan Ty powinienes pisać artykuły dla pierwszych stron w Wyborczej smiley
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Universal Soldiers
GIGABYTE